|
|
Blog > Komentarze do wpisu
#50
"Przypomnimy to panu hurtowo" to chronologicznie drugi, a trzeci przeczytany przeze mnie tom opowiadań zebranych Dicka. I jak na razie najsłabszy.
Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to słabszy tomik od "Krótkiego szczęśliwego żywota brązowego Oxforda", będącego przecież zbiorem pierwszych opowiadań Dicka. Jednocześnie to druga, obok "Według łotra" Wiśniewskiego-Snerga książka, o której nie bardzo wiem co napisać. No może poza tym, że jestem jednak zawiedziony. Tematyka opowiadań jest praktycznie rzecz biorąc identyczna jak w tomie pierwszym i trzecim, ale nie były mnie w stanie zaskoczyć. Choć z drugiej strony jednak na swój sposób tak było, tyle że zaskakująco szybko mogłem się domyślić zakończenia opowiadań. W połączeniu z niekoniecznie dobrymi pomysłami i przeciętnym wykonaniem przyniosło to zawód. Co prawda potrafię wskazać kilka tekstów, które jednak mi się podobały, ale na pewno nie rzuciły mnie na kolana. Może jestem już po prostu znudzony tematami podejmowanymi przez Dicka w opowiadaniach? Na dwadzieścia sześć tekstów, gotów jestem docenić zaledwie trzy lub cztery. Po pierwsze "Stwórz własny świat", za bardzo luźne skojarzenie z "Gniazdem światów" Huberatha. "Oszust" w wersji oryginalnej może nie broni się tak jak film, ale jednak zaskakuje, choć przypuszczam że efekt byłby o wiele większy, gdybym nie obejrzał wcześniej filmu. Jednocześnie chyba powinienem zmienić swoje zdanie o wersji filmowej tego opowiadania, bo choć miała sporo wad, to summa summarum nie była zła. Do tych dwóch dorzuciłbym jeszcze jeden "filmowy" tekst zbioru, czyli tytułowy "Przypomnimy to panu hurtowo", rozwinięte twórczo w pełen akcji film sensacyjny o zmienionej wymowie i gorzkich "Zwiadowców". Jak już napisałem, jestem zawiedziony, choć trzeba przyznać, że łatwość z jaką Dick pisał opowiadania jest zadziwiająca. Pomysłów miał bez liku i raczej nie zazdroszczę wszystkim pisarzom po nim, bo rzeczywiście łatwo jest powtórzyć już raz przez niego wyeksploatowane koncepcje. A na pewno bardzo się do nich zbliżyć.
Strony do odwiedzenia: Moja notka o "Krótkim szczęśliwym żywocie brązowego Oxforda" Moja notka o "Czystej grze" cz.3 niedziela, 27 listopada 2005, vanin
Komentarze
hanula1950
2005/11/28 10:57:21
Pozdrawiam-zapraszam do siebie na zdjęcia ze wczorajszej manify w Warszawie.
2005/11/28 11:13:22
łoł, jest 50 i to przed końcem roku :-) gratulacje.
Dick to dla mnie dawno miniona przeszłość, dlatego nie skomentuję samej recenzji :-) 2005/12/16 14:45:24
ja trochę inaczej podchodzę do pierwszych opowiadań Dicka (raczej w odniesieniu do późniejszych rozwinięć pomysłów, archeologicznie :)) i w ogóle do opowiadań (które w większości potem zostały wplecione bądź rozszerzone w powieści).
poza tym, jak pewnie wiesz, te opowiadania były pisane dla słabych magazynów science fiction, więc czego wymagać. oczywiście nie rozumiem, jak można się znudzić problemami Dicka :) to są fundamentalne problemy egzystencjalne! może raczej jego rozwiązaniami? tym niemniej pozdrawiam fana fantastyki :) 2005/12/16 20:41:33
Czyli bluźnię? ;)) Jak każdy, Dick miał swoje słabsze opowiadania, czy to jeżeli chodzi o pomysł, czy o wykonanie. Akurat uważam, że w tym zbiorku takich wpadek jest całkiem sporo.
|