czyli jak wyrabiałem średnią za 50 Polaków. Książki, które czytałem w 2005 roku.






Firefox. Internet bez pop-upow!





Blog > Komentarze do wpisu
#55

Po skończeniu "Labiryntu odbić" Łukianienki płynnie przeszedłem do lektury drugiej części dylogii, czyli "Fałszywych luster". Miałem lekkie obawy co do możliwości stworzenia dobrej kontynuacji (zwłaszcza, że "Nastaje świt", zakończenie dylogii rozpoczętej "Zimnymi brzegami" mocno mnie rozczarował, a przecież autor ten sam), ale według mnie Łukianienko pokazał, że potrafi pisać i ma o czym pisać.

Obawy były tym większe, że kontynuacja powstała kilka lat po napisaniu pierwszej części, a chyba w większości przypadków im dłużej od pierwszego utworu, tym trudniej stworzyć jego dobry ciąg dalszy. Cóż, gdyby taka reguła istniała, nie da się jej w moim mniemaniu zastosować do tej konkretnej miniserii.

Jakkolwiek świat był już wykreowany, to Łukianienko poddał go kolejnym przeobrażeniom. Głębia dwa lata po wydarzeniach z "Labiryntu odbić", to już inne miejsce. Nie tylko technologicznie, bo przecież dostępność i komputerów, i łączy znacząco się polepszyła, ale także ze względu na przemiany "społeczne". Po pierwsze, nurkowie, wirtualni "woprowcy" odeszli. Tak po prostu utracili swoje zdolności. Część z nich przyjęła to spokojnie, w miarę płynnie zmieniając zawód, część, w tym główny bohater Leonid, wprost przeciwnie. Lonia wypiera ten fakt ze świadomości i coraz bardziej pogrąża się w deep psychozie, chorobie w której zacierają się granice między rzeczywistością, a Głębią. Po drugie, przemiany społeczne oznaczają nie tylko większą liczbę bywalców Głębi, ale także nasilające się przenoszenie nawet najgorszych ludzkich instynktów, do niegdyś na poły idyllicznego świata. I tak to powstaje broń trzeciego pokolenia, zdolna unicestwić nie tylko oprogramowanie (pierwsze pokolenie), nie tylko sprzęt (drugie pokolenie), ale zabić człowieka z wirtualnej rzeczywistości. Ani świat, ani Głębia nie będą już takie same odkąd Lonia rozpocznie śledztwo w sprawie zabójstwa.

Łukianienko umiejętnie zwodzi, odwraca uwagę i do samego końca trzyma w napięciu. No a zakończenie.... mnie przynajmniej tajemnica zaskoczyła. "Fałszywe lustra" to nie jest, mimo kolejnej wyprawy do świata gry, prosta fabularyzacja jakieś komputerowej nawalanki. Bardzo dobrze autor wplótł w fabułę pytania o przyszłość wirtualnej rzeczywistości, funkcjonowanie w niej ludzi i zadał pytanie o możliwość stworzenia sztucznej inteligencji wraz z wypływającymi z tego konsekwencjami, nie udzielając jednocześnie odpowiedzi. Choć tej akurat podać nie można. Spotkałem się z opiniami, że Łukianienko gorzej wypada w drugich częściach dylogii - na trzy przeczytane przeze mnie, dwie co najmniej trzymają poziom tomu pierwszego, zatem opinia według mnie nieuzasadniona. A książkę polecam. Fanom fantastyki oczywiście.


Ocena: 8/10


Status książki: Własna

Strony do odwiedzenia:

Moja notka o "Labiryncie odbić" cz. 1. dylogii

Moja notka o "Linii marzeń"

Moja notka o "Imperatorach iluzji"


wtorek, 20 grudnia 2005, vanin
Komentarze
2005/12/23 18:58:21
Pozdrawiam, zapraszam do siebie!