|
|
Blog > Komentarze do wpisu
#57
Krótko, bo co mogę więcej napisać? Że historyjki z Mikołajkiem uwielbiam? Chyba ze świecą szukać osoby, która po przeczytaniu nie miałaby takiej opinii, a współczuć tym, którzy nigdy Mikołajka nie poznali.
Po przeczytaniu "Nowych przygód Mikołajka" wygrzebałem w domu stare wydanie "Wakacji Mikołajka" z 1988 roku. Lektury wystarczyło w sam raz na jedną kąpiel, za to zabawy dostarczyło wiele. Bo jak tu Mikołajka nie lubić? Mimo tego że brak w książce starych znajomych małego nicponia, czyli reszty bandy Mścicieli, to w ich miejsce dostajemy wakacyjnych kolegów, którzy choć noszą inne imiona, prezentują podobne, jeśli nie takie same typy osobowości, a zachowują się wcale nie lepiej. I młodzi, i dorośli są tacy sami jak w innych książkach cyklu, za to odnosiłem wrażenie, że kreska Sempego była jakaś bardziej wyrazista. Nie to żeby w pozostałych książkach źle się prezentowała, co to to nie, ale jakby bardziej wyraziście prezentowała reakcje dorosłych na spotkania z dziećmi. A zwłaszcza regularne przerażenie w oczach ilustrowane niezwykłą "wypukłością" gałek ocznych, czy rwanie sobie włosów z głowy, itp. Oczywiście moja ocena książki w żadnym wypadku nie pretenduje do miana obiektywnej, ale nic na to nie poradzę. Ocena: 10/10 Status książki: Własna Strony do odwiedzenia: środa, 28 grudnia 2005, vanin
|